Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Wysłany: 29 Marzec 2008, 14:31 Lady Ania :D w poszukiwaniu szczescia;D
Hej ludzie..cierpie na samotnosc, jestem juz tu 5 rok, w Angli, zawsze w okolicach Reading teraz w Reading. Coraz trudniej jest odnalezc mi sie w rzeczywistosci angielskiej, zamiast coraz latwiej, czuje dyskryminacje wsrod Anglikow jakby wieksza niz gdy przyjechalam tu pierwszy raz ale mysle ze to spowodowane jest raczej moja wieksza swiadomoscia..niz zmiana nastawienia ludzi. Polacy, chyba nikogo nie obraze gdy napisze ze niektorzy rodacy stwarzaja dziwne klimaty wokol siebie..Ja jestem inteligentna kobieta, na poziomie, zaczelam studia, odkad przyjechalam tutaj uczylam sie angielskiego i inwestowalam w swoj rozwoj...i coraz trudniej spotkac podobnych ludzi, ktorzy w zyciu chca lub robia cos poza piciem piwa i rejestrowaniem sie na stronach typu fotka czy polish dating Moze dzieki temu forum, spotkam ludzi ktorzy maja do powiedzenia cos wiecej...zawsze marzylam o kursie tanca..ale nawet nie mam z kim sie zapisac Pozdrawiam i czekam na odzew!!! Moje gg 9883646...niekoniecznie w sprawie kursu tanca!!!
chyba mamy cos wspolnego. jestem troche krocej, tylko 7 miesiecy w Reading. Znajomych mowiacych po polsku brak.
Z innymi narodowosciami mam trudnosc przekazania swoich mysli. I nie chodzi o trudnosci w porozumiewaniu sie. Czasami brak tego wspolnego pierwiastka (moze polskiego?), a moze zbyt mala wiedza o jezyku angielskim-jednak rozmowa po polsku bawi subtelnoscia i zaskoczniem, aluzje i metefory.
ale nie tancze...i raczej nie bede mogl zapisac sie z Toba na kurs:)
moze zabrzmi dziwnie, ale przyjechalam tu i wlasciwie z ciekawosci zapisalam sie na polish-dating. I zaowocowalo to tym ze mam kilku naprawde dobrych przyjaciol/znajomych. A nawet ci moi znajomi ktorzy nie sa polakami ucza sie po polsku dla swojej przyjemnosci (jakkolwiek to brzmi, ja ich nie namawialam)... Ale moze to tylko moje spojrzenie?
_________________ Bo dobrze wiesz, bo zrozumiałeś, co znaczy wokół ognia krąg, bo przecież właśnie tu się przekonałeś, ile dać może uścisk rąk...
Ja raczej nie wierze w wirtualne znajomosci;D ale coz..widocznie sie zdarzaja i takie zakonczone sukcesem. Czy wszyscy Polacy traktuja anglie tylko jako sposob na zarobek? i szybko wyjezdzaja zaraz po uzbieraniu pewnej sumy? Co z tymi ktorzy tak jak na przyklad ja chca sie ksztalcic i trudno ze wzgledu wlasnie na samotnosc i brak znajomych/myslacych podobnie z podobnymi wartosciami, to wszystko przezyc..Mam nadzieje ze odkryje jakis pomysl, cos co pozwoli mi na zajecie sie czyms poza szkola i praca..szkoda zycia marnowac przeciez na takie wegetowanie a jak na razie tak to wyglada...Pozdrawiam
Sluchaj mam dosc podobny wglad w rzeczywistosc tu na miejscu, tez mieszkam w reading i jestem zalamana poziomem polakow ktorzy tu sa... tragedia sa goscie-dresiarze ktorzy pija piwsko na lawkach i klna tak ze wstyd sie przyznac ze sie jest polakiem... mialam okazje sluchac gdzies na ulicy disco polo, na spacerze slyszlam mega klotnie polakow.... odnosze wrazenie ze polski wyjechal margines... wiekszosc moich przyjaciol i ja juz teraz tez kibicuje im zeby zostali jak najdluzej za granica, chociaz w kraju obciachu bedzie mniej... co do pieniedzy i ludzi tu to najbardziej przeraza mnie fakt ze ludize przyjechali tu jezdza na wozkach widlowych, pracuja jako barmani i glosza wszem i obec ze anglia jest cudowna.... to jakas pomylka..... ale skoro im dobrze to nic nie pozostaje jak wspolczuc.... nie chce nikogo obrazic tym mailem ale niestety mysle ze wiekszosc to typ ludzi jaki opisalam, sa tez pewnie inni ale jeszcze ich nie poznalam...
pozdrawiam
_________________ what i am to you is not real
what i am to you you do not need...
mysle ze wiekszosc to typ ludzi jaki opisalam, sa tez pewnie inni ale jeszcze ich nie poznalam...
Ej Beatka! Chyba trochę przesadzasz! Ja tam znam paru porządnych Polaków w Reading.
Jest ich przecież też trochę i na tym forum, więc nie jest chyba tak tragicznie.
Może tylko warto by było się jakoś skrzyknąć i promować dobry wizerunek tych naszych fajnych - normalnych rodaków.
Zdaje sobie sprawe z tego ze troche wyolbrzymiam, ale nie rozumiem czemu tyle osob wyksztalconych, godzi sie na taka prace, rozumiem ze mozna chciec posiadac pieniadze kazdy chce ale moze warto w tym wszytskim zastanowic sie nad soba... mysle ze w polsce sporo sie zmienilo i dla ludzi ktorzy chca pracowac praca jest.... jest trudniej ale kto mowil ze w zyciu bedzie latwo???
_________________ what i am to you is not real
what i am to you you do not need...
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1171 Skąd: Kraków
Wysłany: 30 Marzec 2008, 13:18
father napisał/a:
fajnych - normalnych rodaków.
- czyli w dresie znaczy nienormalny? parafrazujac, polowa angoli podpada pod ta kategorie
ja_beata: bez doswiadczenia ciezko o dobra prace. Sam mimo jednych studiow i drugich podyplomowych zaczynalem jako kelner. Kwestia w tym, czy sie zostaje na danym etapie, czy nie, ambicja ot co.
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
- czyli w dresie znaczy nienormalny? parafrazujac, polowa angoli podpada pod ta kategorie
ja_beata: bez doswiadczenia ciezko o dobra prace. Sam mimo jednych studiow i drugich podyplomowych zaczynalem jako kelner. Kwestia w tym, czy sie zostaje na danym etapie, czy nie, ambicja ot co.
Jezdrulez zastanawiam o co z ta praca chodzi moze to kwestia cierpliwosci w szukaniu i pewien dystans do tego "fantastycznego miejsca o niebo lepszego od polski".... nie mam super doswaidczenia zawodowego nie mowie ze nie pracowalam w zawodzie po studiach i coz udalo sie zanlezc rowniez prace w zawodzie tu.... Jezeli masz odpowiednie zalozenia przed opuszczeniem kraju nie wazne do jakiego panstwa jedziesz to szukasz tego co cie interesuje a nie lapiesz prace po to tylko zeby sie utrzymac i przezyc do kolejnego przyslowiowego 1.
NIe chce oceniac ludzi, poza tym zadna praca nie hanbi, ale jakos mi przykro na to patrzec, bardzo mi sie spodobalo to co napisales odnosnie ambicji....moze to o to chodzi
_________________ what i am to you is not real
what i am to you you do not need...
Tak, zgadza sie iz wstyd czasami za Polakow, ja tez jestem tu ze swoim samcem od jakiegos czasu i nie mamy PL znajomych Ot co... chocby dzisiaj pierwszy obraz Polakow, jaki sie rzucil w oczy to rodzina wielodzietna: me3zczyzna mowiacy bardzo prostym jezykiem, kobieta w ogole sie nie odzywajaca, na jednym reku jendo dziekco, na drugim drugie, w wozku trzecie a obok nich kolejna kobieta w ciazy i z jednym wozkiem... I sorry, ale widac, ze te dzieci raczej nie do konca planowane, kobieta styrana w ogole sie nie odzywala, ze smutna twarza, czy to jest OK? NIE...
Wczoraj 3 mlodziency okreslani mianem powszechnego dresa, z puszkami ZYwca w dloniach... co chwile sugerowlai, ze im sie cos "urywalo"...
Ja osobiscie pochodze raczej z biednej rodziny, skonczylam zaledwie licencjat, ale juz po 2 miesiacach wiedzialam, ze szkoda mojej inteligencji, mojego potencjalu, zaczelam wiec szukac pracy biurowej... Ciekzo bylo, bo szukalam kolejne pol roku, ale w koncu dostalam... i wszystkim po studiach tego zycze, bo naprawde szkoda smazyc frytki (nie mowie, ze to cos gorszego, ale mozna naprawde troszke wiecej, jak sie chce, postara...
Mnie zawsze bedzie meczyc kompleks, ze i tak mam mniej niz ma moj samiec, z dobrym fachemw reku, ze mam mniej niz sama bym chciala... Mniej i nie chodiz to nwet o pieniadze, bo to jest oczywiste, ale mniej w sensie mentalnym...
I przysiegam, ze podobnie jak autork tematu coraz ardziej odczuwam te roznice, mozliwe ze ot wlasnie ze wzgledu na wyzsza swiadomosc rzeczywistosci... coraz bardziej czuje, iz zawsze bede tu 2ga kategoria...
Imię: Emil Pomógł: 2 razy Wiek: 29 Dołączył: 27 Sty 2007 Posty: 2215 Skąd: Łódź / Reading
Wysłany: 30 Marzec 2008, 15:22
Anulkaaa napisał/a:
niekoniecznie w sprawie kursu tanca!!
ja zawsze chetnie zaprosze do nas na kawke w milym towarzystwie , tez nie mamy zbyt wielu znajomych aczkolwiek od czasu powstania forum to gorno sie znacznie powiekszylo, co mnie bardzo cieszy
_________________ Ciężko jest być zajebistym, no ale ktoś musi ...
Szacuneczek, Administrator!
Hint 1: Uganiając się za kobietami można stracić kupę forsy, ale jeszcze nikt nie stracił kobiety uganiając się za forsą.
Hint 2: Rozwiązanie problemu głodu i bezrobocia: głodni zjedzą bezrobotnych.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1171 Skąd: Kraków
Wysłany: 30 Marzec 2008, 16:24
ja_beata napisał/a:
Jezeli masz odpowiednie zalozenia przed opuszczeniem kraju nie wazne do jakiego panstwa jedziesz to szukasz tego co cie interesuje a nie lapiesz prace po to tylko zeby sie utrzymac i przezyc do kolejnego przyslowiowego 1.
Odpowiednie zalozenia i baze finansowa. Nie od razu Rzym zbudowano. A cytujac slowa paru anglikow "prace dosc latwo dostac, gorzej jednak taka, jaka chcesz".
AXE: Co Ty tak samczysz?
Misiek Przytulas: W przyszly weeekend moze bedzie luzniej, to moze jakis bro
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Moim skromnym zdaniem, wlasnie rzeczywiste spojrzenie pozwala tu przezyc. Musisz pracowac, zeby zarabiac, zarabiac zeby jesc itp...
Ja np przyjechalam tu na studia i co? Tez pracuje, bo jakos musze za nie zaplacic.
Ogolnie nie lubie generalizowania.
Mi niestety nie bylo dane miec 1000 funtow w kieszeniu zanim tu przyjechalam do mojej "zaplanowanej" przyszlosci, ale sek w tym, ze sobie radze.
A co do studiow. Papier mozna zdobyc. Ale nie chodzi o papier tylko o zaradnosc zyciowa. Bo mozesz go nie miec a zyc szczesliwie, bogato i uczciwie:)
No ale ja przeciez taka mloda jestem i nic nie wiem o zyciu
A ja w przyszly weekend jestem w Shrewsbury... i co teraz?
_________________ Bo dobrze wiesz, bo zrozumiałeś, co znaczy wokół ognia krąg, bo przecież właśnie tu się przekonałeś, ile dać może uścisk rąk...
Misiek Przytulas: W przyszly weeekend moze bedzie luzniej, to moze jakis bro
Czy ja dresiarz moge sie na nie pisac? akurat mam wolne na magazynie, aczkolwiek nie wiem czy inteligencja ze mna do jednego stolu siadzie
Qdlaty na dresiarstwo i obciach to jastem uczulona.... takze mysle ze na piwie raczej wiekszosc sie ucieszy ze bedziesz... a ja sobie spokojnie zostane tam gdzie jestem....
co do funduszy Jedrulez sama nie wiem.... tak jak kazdy/a musialam odlozyc albo sie zadluzyc .....
Axe nie czuje sie druga kategoria czlowieka bo pracuje tu... mam to szczescie ze w pracy nikt sie nie przejumuje tym skad pochodze raczej kazdy patrzy na to jak pracuje - ale to samo mamy w polsce bo liczy sie efektywny pracownik a nie jakis pracownik. A poza tym odnosze wrazenie ze anglicy maja inne tempo pracy niz np polacy /wolniejsze, luzniejsze podejscie itd/
_________________ what i am to you is not real
what i am to you you do not need...
ja_beata - zgadzam sie calkowocie, ze Anglicy maja o wiele, wiele wolniejsze tempo...
Ja w mojej aktualnej pracy rowniez nie czuje sie gorsza, ale mowie przykladowo o fakcie, kiedy to ogladalam mieszkania, jeszcze w poprzednim miescie. Z jedna agencja umawialismy sie dwa razy, w ogole nie przyslzi,a kiedy wchodizlismy do ich biura, to odzywal sie cichy pomruk, kiedys slyszalam z zaplecza rozmowe szefa, ze jak Polacy przyjda, to pracownicy wiedza jak sie zachowac, czytaj jak splawic...
Inna sprawa z mieszkaniem - umowione spotkanie na 14, czekamy od 13.50, czekamy, dzwonimy, nic... 14. 15 zjawia sie Brytyjka z synem, a ze my bylismy pierwsi umowieni, to ogladamy pierwsi, dodam, ze laskawie zjawili sie o 14.45... Zgadzamy sie na mieszkanie, o ktore wczesniej sie upewnialismy, ze jest dostepne od konkretnej daty, 3 razy powtarzaja nam, ze tak. Nagle kiedy decydujemy sie, pani wchodzaca za nami rowniez, odchodzimy, mowia ze do nas zadzwonia w sprawie papierow do podpisania itp.
ALe telefonu w tej sprawie nie ortzymujemy, informuja nas jednak, ze termin wprowadzki sie zmienil, wiec oni nic nie moga zrobic, nagle.. tka nagle...
Wiesz to przykre, bo to nie jedyne sytuacje... mam jeszcze wiele w zanadrzu...
mam pewna teorie na ten temat:
generalizujac sa trzy kategorie Polakow w UK:
-ludzie , ktorzy przyjechali tylko po kase, ewentualnie po dresy i piwo. zero ambicji.
-ludzie z dobra/b. dobra praca. Ciezko odroznic ich od anglikow, bo sami nie chca sie odrozniac. chca byc anglikami.
-trzecia grupa-bez znaczenia praca, ilosc kasy. Sa ambicje, jest cos w glowie. Tylko ci ludzie nie maja odwagi sie pokazac. a moze sa niesmiali?
Oczywiscie troche przesadzam.
a moze spotkamy sie na kawie? Brzmi glupio? Tylko, ze piwo sie szybko nudzi.
Ja bym do powyzszego dodala jeszcze 4 grupe - takich, ktorzy maja w glowie, maja ambicje, probuja, sporo robia, wiecej niz mowia, ale nie do konca im sie udaje...
Bo np. nie maja odpowiendiej sily przebicia, odpowiednio wysokiej samooceny, odwagi, nie wiedza co i jak powinni robic, by sukces osiagnac... A sa sklonni zorbic wiele, co nie znaczy, ze wszystko, by isc wyzej, dalej...
Ja sie do tej grupy zaliczam, uczciwie mowiac... I mam kilku znajomych na polnocy kraju...
Czytam te posty i jestem w szkoku ale milym -jesli wogole tak mozna napisac,nareszcie widze ze Polacy sa nie tylko jak napisla koleznaka ;dresiaze i pijacy *(bo takich jest najwiecej widac)a oprocz tzw dresiazy co mnie najbardziej wkurza to ;kobieta w ciazy Polka jadaca autobusem z koleznaka i taka polszczyzne uzywa ze niejeden facet by sie nie powstydzil komentujac do kolezanki ze przeciez i tak jej nikt tu nie zna .....ciekawe prawda, a ja seidzialam tuz za nimi i w zyciu bym sie nie pzryznala ze jestem Polka takie epitety z ust tej przyszlej mamuski lecialy .Dodam ze kolejnym razem jadac tym samym autobusem bylam z koleznaka anglojezyczna ,ktora zna nieco Polski (nie jestem jej pierwsza znajoma z Polski) i opwiadla mi ze owe damy tak ladnie do siebie mowia zawsze .....ochyda odraza i nie wiem jak to nazwac ,chyba zapominamy o tym ze nas jest tu coraz wiecej i inni mieszkcy tego kraju tez ucza sie szybko jezyka i rozumieja co nieco. Zmieniajac temat dodam iz jak tu nastalam poczulam sie bardzo osamotniona -mimo iz mam meza i dzieci super rodzinke ,potrzebowalam jakis nowych znajomosci kontaktow -poprostu taka jestem kontaktowa ,wszyscy moi znajomi zostali w Polsce i gdyby nie necik albo tel,bym zwariowala bez pogaduch(ilez mozna gadac z mezem heheheeh kobietki wiedza o co kaman:P:P).Drazac dalej temat nie widzialam nikogo procz facetwo z piwskiem podejrzanych typkow wiec z kim tu sie kolegowac maskara .Dopiero jak zaczelam parcowac poznalam cekawe osoby w tym jedna Polke warte kolegowania .Wchodzac na to forum tez mialam nadzieje na jakas wymiane zdan pogaduszki i jak widze dobrze zrobilam .DZIEWCZYNO! ANNO BRAWO ZA TEMACIK I PORUSZNIE TEJ KWESTII juz myslalm ze wygineli inteligenci a tu tylko patologia polska sie zjechala ---i prosze sie nie gniewac mam nadzieje ze nikogo nie urazilam poprostu wyrazilam swoje zdanie ----
Qdlaty na dresiarstwo i obciach to jastem uczulona.... takze mysle ze na piwie raczej wiekszosc sie ucieszy ze bedziesz... a ja sobie spokojnie zostane tam gdzie jestem....
nie za szybko oceniamy? zawsze mi mowiono by nie oceniac ksiazki po okladce, widocznie tylko ja o tym slyszalem hmm...
Katrin napisał/a:
(...) juz myslalm ze wygineli inteligenci a tu tylko patologia polska sie zjechala ---i prosze sie nie gniewac mam nadzieje ze nikogo nie urazilam poprostu wyrazilam swoje zdanie ----
narazie to widze grupke osob, ktore kosztem dresiarzy chca podniesc swoje EGO, to chyba najprostszy sposob obrac sobie pewien powszechnie uwazany 'margines' i na nim budowac swoja wizje czlowieka inteligentnego, ale czy tak robia ludzie inteligentni???????? jesli tak wole juz byc tym dresiarzem...
AXE napisał/a:
Ja bym do powyzszego dodala jeszcze 4 grupe - takich, ktorzy maja w glowie, maja ambicje, probuja, sporo robia, wiecej niz mowia, ale nie do konca im sie udaje...
nieudacznk???
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Qdlaty -nie probuje podwyzaszac swego ego jesli to tak zabrzmialo ,szkoda .I musze doadac sprostowanie ze znam tzw dresiarzy i sa wporzo.Niesty tu zobaczylam tych o ktorych mniej pochlebnie sie moge wyrazic ,pozatym mialam nieprzyjemnosc byc zaczepiona przez taka grupe Polakow --chcieli pensy aby im dac ---ciekawe na co ,bo byli juz niezle wstawieni --a kiedy odmowilam wyzwali mnie od jakich tylko ,dodam ze bylam wtedy z dziecmi na spacerze wiec sorki za pzrypinanaie latek .Pozatym nie jestem z wyzszych sfer ani super inteligentna nie nie ,poprostu jak wiekszosc troche juz przezylam i widzialam wiec chyba moge wyrazac swoje zdanie zbudowane . Hmmm aprop patologii mialam raczje na mysli ludzi ktorzy z wyrokami wyjechali tu i udaja wielkich gierojow co to nie oni ,a w Polsce maja zwiasy ................pozostawiam to bez komentarza
[ Dodano: 31 Marzec 2008, 08:50 ]
.....wyrazac swoje zdanie ....bez zbudowane
Hej...w sumie zeszla nasza dyskusja na wyzywanie sie na dresiarzach, lumpach itd...ja mialam raczej nadzieje na odkrycie jakiejs grupy ludzi ktora moze mialaby wspolne zainteresowania i ...coz...czegos ciekawego do robienia po "pracy". Moze wlasnie spotkac sie na kawie? Tylko, ze takie spotkania nie zawsze koncza sie sympatycznie. Ja jestem wlasnie drugi tydzien na urlopie w Polsce, pochodze z Krakowa, rodzice mieszkaja w Wieliczce, pewnie tak jak i wiele osob znam wiele klimatycznych miejsc w np.Krakowie i wystarczy wyjsc na rynek zeby byc wsrod ludzi..roznych..do wyboru do koloru...jest z czego wybierac jesli chodzi o rozrywke. Jest przeciez wiele grup zainteresowan, teatry, knajpy...smutno mi bo za kilka dni wroce do Reading i obawiam sie siedzenia w domu i martwienia sie calym swiatem:) i to poczucie bycia innym bo mimo ze, umiem angielski to wystarczy, ze otworze buzie i od razu nastepuje pytanie "Where do you originally come from" co powoduje u mnie zlosc...i wtedy mimo ze, probuje z tego zartowac to nie jest tak wesolo bo to sie zdarza prawie wszedzie...Pozdrawiam z slonecznego Krakowa
Krakow piekne miasto ,moge tylko pozazdroscic tak pieknego miesjca zamieszkania ,bylam na urlopie z rodzinka i moja wtedy 6 letnia corka powiedziala ze marzy aby tam zamieszkac minelo 2 lata mieszkamy w Reading a ona ciagle wspomina te wycieczke . Jesli chodzi o rozpoznawanie akcentu tez sie z tym spotkalam ,aczkolwiek nie jestem biegla w mowie ani pismie angielskim wiec nic dziwnego .Pozdrowienia i badz dobrej mysli Anulkaaa
Wlasnie odkrylam sekcje "rozrywka" moze jednak z biegiem czasu znajde cos dla siebie...lub towarzystwo do wspolnych wypadow tu i owdzie:) No i zapisalam sie do klasy Polski Reading;D
[ Dodano: 31 Marzec 2008, 12:29 ]
A kRakow owszem piekne miejsce i blisko w gory...ale pieknych miejsc w Polsce jest wiele...
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1171 Skąd: Kraków
Wysłany: 31 Marzec 2008, 16:53
Ale sie watek rozkrecil, Przylepas pewnie raciczki zaciera
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Bardzo pospolite Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: Reading,UK
Wysłany: 31 Marzec 2008, 17:11
Coz mi pozostaje powiedziec. Zareczam ze sa w Reading normalni ludzie. Nie rzucamy sie w oczy bo element jest niestety duzo glosniejszy. A kiedy chcemy sie pobawic w fajnym gronie to okazuje sie, ze albo zlazi sie takze element, zapewne dlatego ze info o tym jest upublicznione albo nie przychodzi nikt - i tu nie mam teorii dlaczego.
Qdlaczku nie spodziewalem sie, ze jestes takim fanem luznego odzienia sportowego.
_________________ "Nie bedzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni..."